Tusk się nie skończył, ale kończy mu się czas

Wystąpienie Premiera w Sejmie nie jest punktem zwrotnym w kryzysie, który dotknął PO, nie jest jednak także potwierdzeniem tezy lansowanej przez niektórych, że Donald Tusk się skończył. Problem premiera polega na tym, że musi do końca zrozumieć, że zmieniły się warunki, w których uprawia politykę.

Zagrania, które jeszcze kilka lat temu wzbudzały zachwyt i dawały wygraną dziś zasługują tylko na kiwnięcie głową z uznaniem. To co wystarczało na pokonanie PiSu jeszcze rok temu, dziś juz nie wystarcza.



Przemówienie Tuska, choć niestety nie jest przełomem, stwarza jednak szansę na okopanie się na linii defensywnej i nie zamyka szans na udaną kontrofensywę. Z całą pewnością najlepszą częścią wystąpienia Premiera było zwrócenie się bezpośrednio do ludzi. Na tym polu Tusk w dalszym ciągu bezapelacyjnie pokonuje Kaczyńskiego.

W jego więc interesie leży pokazywanie się jako obrońcy zwykłych ludzkich spraw, które jednak dla milionów Polaków są kluczowe. Kiedy dyskusja schodzi na idee i emocje, Tusk atuty swoje traci, bo Kaczyński jest lepszym ideologiem i z całą pewnością lepiej rozpętuje emocje.

Zwracając się bezpośrednio do ludzi niejako ponad debatą i emocjami politycznymi Tusk pozwolił na powrót pytania, które jest dla niego bardzo wygodne: Kto lepiej obroni nasze interesy w dobie kryzysu. Nie da się jednak ukryć, że przemówienie choć dobre, nie było punktem zwrotnym, a ledwie dobrym wstępem do kontrofensywy.

Dzisiejszy sondaż Gazety Wyborczej pokazuje wyraźnie, że problemem Platformy i Premiera nie jest odtrąbiony przez niektórych mityczny powrót PiSu. W dzisiejszym, moim zdanie, wiarygodnym sondażu, PiS wyprzedzając Platformę ma w dalszym ciągu punkt mniej niż osiągnął rok temu w wyborach. Przy ewidentnym kryzysie partii rządzącej, to naprawdę żadne wielkie osiągniecie.

Źródłem problemów Platformy nie jest nowa dynamika PiSu, a słabość Premiera, rządu i partii rządzącej. Z tym więc problemem musi się zmierzy Donald Tusk przede wszystkim. Musi też pozwolić swojej partii na odpowiedź PiSowi. Od dwóch miesięcy Platforma daje się okładać opozycji praktycznie bez żadnej reakcji. Nawet Mike Tyson będzie miał siniaki jeśli opuści ręce i zdejmie rękawice, podczas gdy kijem będzie go okładał największy chuderlak w wiosce.

Tusk musi przede wszystkim utrzymać wiarę w to, że to on skutecznie gwarantuje niedopuszczenie Kaczyńskiego do władzy. W dalszym ciągu uważam, że nie tyle grozi mu przegrana z Kaczyńskim, co bycie zastąpionym przez kogoś, kogo jego partia albo Polacy uznają za lepsze remedium na Kaczyńskiego. Tusk ma w dalszym ciągu mnóstwo atutów, ale czasu ma naprawdę coraz mniej.
Trwa ładowanie komentarzy...