Po EURO 2012 narodziła się RP XXI wieku

Ani politycy, ani piłkarze nie zepsują tego święta – narodziła się nowa Polska.

Długo milczałem, bo EURO 2012 autentycznie mnie onieśmieliło. Nic dziwnego, że temat mistrzostw Europy kompletnie zaprzątnął uwagę Polaków. Szczerze mówiąc, zupełnie nie czułem się na siłach, aby w tym wydarzeniu, które o czym za chwilę bardzo przeżywałem, uczestniczyć medialnie. Na wszelki wypadek nawet ku zdziwieniu moich znajomych, którzy wiedzą, że na punkcie futbolu jestem dość mocno odjechany, nie podjąłem żadnych, ani komercyjnych, ani politycznych starań, aby zdobyć bilet na mecz. Oczyma wyobraźni, widziałem bowiem tytuły tabloidów wyliczające, którzy to wstrętni politycy załatwili sobie wejściówkę na mecz kosztem prawdziwych kibiców.


Dwa pierwsze mecze naszej reprezentacji oglądałem we Francji. Jak w słynnej reklamie mogę powiedzieć, że bezcenne jest usłyszeć, jak w ustach francuskich komentatorów brzmią polskie nazwiska. Z drugiej strony, w pubie w Strasburgu, gdzie oglądałem mecz z Rosją było dla mnie przyjemną niespodzianką zobaczyć, że wszyscy obecni tam Francuzi ewidentnie kibicowali Polsce.

Oczywiście, jak każdy kibic dopóki grała nasz reprezentacja przeżywałem EURO praktycznie wyłącznie pod kątem sportowych rezultatów naszej reprezentacji. I nie ukrywam, że strasznie irytowały mnie próby podczepiania się polityków pod tą wspaniałą ogólnonarodową emocję, jaką było kibicowanie naszym. I dlatego wolałem wtedy milczeć. Dziś, gdy EURO się kończy nie sposób nie zadać sobie pytania, czego dowiedzieliśmy się o sobie w ciągu tych zwariowanych czerwcowych dni.

Po pierwsze, podchodząc do tego, jak najbardziej obiektywnie, EURO 2012 było wielkim sukcesem Polski. Miałem przyjemność osobiście przejechać autostradą A2 do Warszawy i nikt mi nie wmówi, że nie jest ona symbolem naszego cywilizacyjnego awansu. Ja naprawdę doskonale pamiętam czas, w którym każde przekroczenie granicy między Polską a Niemcami było podróżą pomiędzy nowoczesnością, a zacofaniem. Dziś autostrada po polskiej stronie wygląda lepiej niż ta po stronie niemieckiej. Dla mnie to bardzo dużo.

Kolejną refleksją, jaka wydaje mi się kluczowa, jest paradoksalne zestawienie naszych narodowych kompleksów i narodowej dumy. EURO 2012 pozwoliło to zobaczyć jak w soczewce.

Nawet najbardziej liberalne, oskarżane przez PiS o antynarodowe nastawienie media, przepełnione były informacjami o każdej już nawet nie medialnej, ale po prostu wyłowionej od kibica ocenie: jaka jest Polska? Jak wam się u nas podoba? Jak przygotowaliśmy się do EURO?

To oczywiście świadectwo ogromnych kompleksów. Łatwo mówić, ale ja sam podnosiłem w Internecie „klikalność” każdej z takich informacji. Nie rzucam wiec kamieniem, bo kompleks postrzegania Polski na Zachodzie najwyraźniej tkwi też we mnie.

Jednocześnie ewidentnie zdaliśmy egzamin i jako państwo i jako społeczeństwo. Oczywiście nie obyło się bez drobnych wtop- i po stronie państwa i po stronie społeczeństwa. Na zewnątrz jednak, bez wątpienia EURO 2012 jest postrzegane jako polskie choć niestety nie sportowe zwycięstwo - i to jest powód do dumy.

Myślę, że z perspektywy historii, EURO 2012 będzie postrzegane jako symboliczny moment, w którym narodziła się nowoczesna Polska. Pełna. Wolna od ksenofobii, ogarniająca patriotyczną dumą i przyjazna wszystkim, ale głodna sukcesu i umiejąca ten sukces odnosić.

Po prostu nowa Rzeczpospolita.
Trwa ładowanie komentarzy...